Król Kurkowy 2006
![[Powrót do strony głównej]](czersk/tyl.jpg)
11 listopada to nie tylko radosne święto państwowe. W tym dniu na wieży bramnej zamku książąt mazowieckich w Czersku, przy pochodniach i przy świecach, uroczyście przyjęto do Bractwa czterech nowych członków.
|
|
|
|
|
Były salwy na cześć nowych braci, mowy, dyplomy i
ogólne wzruszenie. Senior naszego Bractwa, Adam, nie ukrywał łez radości mogąc przepasywać
powstańczymi pasami swych nowych kolegów. Nawet Jego Eminencja Ksiądz Prałat, dziekan
dekanatu czerskiego nie zdołał zakłócić tej podniosłej uroczystości, choć starał się bardzo a głos ma potężny.
Nie był to koniec uroczystości, lecz dopiero jej początek. Kawalkada samochodów przemknęła
do Warki i tam, w świetle reflektorów złożyliśmy kwiaty na mogile powstańców 1863 roku.
|
|
Obok, na strzelnicy, rozpalono kagańce w
świetle których dumnie pierś wypinał i puszył się Kur Bracki. Do końca dzielnie
odegrał swą rolę by wreszcie w trzeciej kolejce zostać strąconym z wyniosłej tyczki.
Dokonał tego nasz kolega Jackie, którego wnet okrzyknięto Królem Brackim.
|
|
|
|
Naturalnym jest, że pierwszy dekret królewski był zwięzły,
krótki i przez wszystkich wyczekiwany: "Do stołu, Panowie Bracia!". W ruch poszły gaśnice
i tylko żar koksownika i kagańców świadczył o tym, że jeszcze parę sekund temu było tu
gwarno, hucznie i radośnie.
|
|
|
W tym czasie byliśmy w drodze do pani Basi - kustosz
zamku czerskiego, gdzie czekała nas prócz chleba i soli, wódka dobrze zmrożona, zawiesista
zupa grzybowa, prosiaczek pod aromatycznym sosem, że o półmiskach wędlin i górach sałatek
nie wspomnę.
|
|
|
Tu, między zupą a deserem nowy Król otrzymał
buławę/buzdygan/piernacz jako oznakę swej godności mogąc już z należytym umocowaniem
wskazywać buławą flaszki, które mają być otwarte i wznosząc toasty: a to za Najjaśniejszą,
a to za Ziuka, a to za panów braci.
|
|
|
|
Przy dźwiękach organów skocznym piosenkom końca nie było,
dopiero ponury, listopadowy poranek skłonił nas do krótkiej drzemki.
|
|
|